Nowohucki alfabet - rozgrywka

Nowe HASŁA – na wrześniową rozgrywkę

Ze względu na dotychczasowy brak haseł mówiących o podmiejskich tradycjach osiedli wchodzących w skład Nowej Huty, nasz zespół uzupełnił te braki opracowując – na kanwie Waszych wspomnień i opowieści – trzy nowe hasła: „Cło”, „dożynki” oraz „podmiejskie tradycje”.

Zachęcamy do zapoznania się z wersjami opisowymi, audio i w tłumaczeniu na język ukraiński. Filmy w PJM wkrótce!

Dożynki

Dożynki śmiało można nazwać jednym z symboli Nowej Huty. Obchodzone od czasów, kiedy na terenie dzisiejszej Nowej Huty rozsiały się wsie i zazieleniły pola, zaś rolnicy zaczęli pielęgnować ziemię i dziękować za zbiory. Współcześnie sierpniowe obchody to ogromne przedsięwzięcie, angażujące wszystkie pokolenia mieszkańców dawnych podkrakowskich wsi do wielomiesięcznej pracy. Obchodzone są wszędzie tam, gdzie nadal się sieje, sadzi oraz pielęgnuje ogrody! Co roku organizowane na praktycznie wszystkich osiedlach zachowujących podmiejską specyfikę i tradycje. Co roku również odbywają się dożynki dzielnicowe – za każdym razem na innym osiedlu. Goszczą na nich władze dzielnicy, a nawet Miasta!

Poniżej rozdział 18 z albumu „NH70 – społeczność, tradycja i historia” (wyd. Ośrodek Kultury Kraków-Nowa Huta, Kraków 2020):

O początkach tradycji na osiedlu Chałupki opowiada pani Ludwika:

P.L.: W pierwszych latach było dosyć trudno. Prowadziłam dom ludowy w Chałupkach, byłam jego pierwszym kierownikiem. Aby się do takich dożynek przygotować, trzeba było zebrać młodych i ułożyć z nimi program. Na próby schodziło się wieczorami, ćwiczyliśmy tutaj, w klubie. Zawsze przygrywał nam jakiś muzykant, dożynki to bardzo muzyczna uroczystość.

A jak wyglądało szykowanie dekoracji?

P.L.: W jednym dniu wszyscy zbieraliśmy się w świetlicy, każdy przynosił snopy pszenicy, jęczmienia, owsa, nawet prosa. Z tego, po ususzeniu, plotło się wieniec. Wieniec jest bardzo ważny.

Jak wygląda takie wyplatanie?

P.L.: Zaczyna się od stelaża z mocnych gałęzi. Na jego podstawie przeplata się na zmianę wiązki żyta, pszenicę i kwiaty i tak na około. Na samej górze z początku umieszczaliśmy snopek prosa, z czasem bukiet kwiatów, przeważnie lilii, które zawsze wyglądają bardzo okazale.

Mamy program, mamy wieniec, nadchodzą dożynki…

P.L.: No więc właśnie. Wieniec należy poświęcić w kościele, więc wpierw niosło się go na nabożeństwo. Kiedyś to wszystko wozami konnymi było ciągnięte albo ręcznie noszone. Zaraz po mszy wieniec niosło się z powrotem do świetlicy. Chwila przerwy na zajrzenie do domów i zaczynała się całodniowa roztańczona impreza z tańcami ludowymi, krakowiankami w tradycyjnych strojach i poczęstunkiem. Wieniec wręczało się gospodarzowi dożynek.

Kim był gospodarz?

P.L.: Wybranym na dany rok mieszkańcem osiedla, jednym z zamożniejszych. No i musiał być dobrym, szlachetnym człowiekiem. Zapewniał poczęstunek dla gości, młodym lał piwo, to była całodniowa zabawa. Zawsze zbierały się tłumy mieszkańców w każdym wieku.

Czy dożynki w Chałupkach są wyjątkowe?

P.L.: Dla nas oczywiście tak, zwłaszcza przez bardzo dla nas ważną i piękną tradycję wypiekania chleba. Z czasem zebrał się zespół kobiet, które piekły chleby na popołudniowe uroczystości. Częstowanie gorącymi bochenkami to tradycja, którą pielęgnujemy po dziś dzień. Nawet pisali o tym w gazetach swego czasu.

A co po dożynkach? Wieniec zostawał u gospodarza?

P.L.: Wieńce były ogromne. Albo zostawialiśmy je w klubie, albo przekazywaliśmy w dalsze, uboższe miejscowości. A co po dożynkach? Przygotowania do kolejnych!

Cło

Dzisiejsza Nowa Huta (sama dzielnica XVIII) to z historycznego punktu widzenia nie tylko wiele odrębnych, połączonych z sobą administracyjnie dawnych wsi, ale – jeśli sięgniemy dalej w historię tych ziem – połączone dwa państwa!

Mało kto pamięta, że po Kongresie Wiedeńskim z południowego skrawka Księstwa Warszawskiego utworzono półdemokratyczną republikę konstytucyjną pod nazwą Wolne, Niepodległe i Ściśle Neutralne Miasto Kraków i jego Okręg (inaczej Rzeczypospolita Krakowska) opartą na Kodeksie Napoleona i własnej konstytucji. Miała ona działać pod opiekuńczym okiem trzech rozbiorców i rzeczywiście Wolne Miasto cieszyło się ową wolnością aż przez trzy dekady (do 1846 roku), będąc ostoją dla osób z pozostałych zaborów i dając schronienie dawnym oraz przyszłym powstańcom.

Odrębność tych ziem od reszty Galicji widoczna też była w tytulaturze cesarza austriackiego, który – obok „Króla Galicji i Lodomerii”, przybrał również miano „Wielkiego Księcia Krakowa”.

Wolność Krakowa, w tym handlowa (a o dobrej pozycji ekonomicznej Miasta decydował przede wszystkim handel z Królestwem Polskim i pruskim Śląskiem), została ograniczona, a następnie zniesiona po powstaniu krakowskim w 1846 roku, kiedy obszar ten przekształcono w Wielkie Księstwo Krakowskie.

Jako, że terytorium byłego Wolnego Miasta zostało włączone do austriackiego obszaru celnego i nie stanowiło już odrębnego bytu państwowego jak Wolne Miasto Kraków, lecz było politycznie częścią Austrii, uszczelniono granice regionu poprzez wprowadzenie ceł i utrudnień paszportowych. Zaś najbardziej wysuniętym wschodnim przyczółkiem Księstwa było miejsce nad Wisłą na południe od podkrakowskiej wsi Wolica w okolicach ujścia Potoku Kościelnickiego do Wisły. Nazwa „Cło” to właśnie pamiątka tego okresu – pochodzi od komory celnej na dawnej granicy Austro-Węgier i Królestwa Polskiego.

Obszar Cła do 1973 roku był samodzielną wsią. Obecnie leży na skrzyżowaniu dróg w stronę Kościelnik, Niepołomic oraz centrum Nowej Huty i w odwrotną stronę – do Igołomii (ul. Igołomska).

Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o tym, jak pod koniec XIX wieku żyło się na granicy zaborów, koniecznie sięgnijcie do pięknych wspomnień prof. Andrzeja Mycielskiego (tak, tego samego, przy którego ulicy znajduje się obecnie Dwór Mycielskich – miejsce wrześniowej rozgrywki) pt. „Chwile czasu minionego”. Już na pierwszych stronach pamiętnika znajdziecie opis przyszłego nowohuckiego krajobrazu podzielonego granicą rozbioru oraz tego, w jaki sposób podział ten rzutował na życie m. in. mieszkańców Dóbr Łuczanowickich.

Podmiejskie tradycje

Wiele z osiedli Nowej Huty, szczególnie peryferyjnych, zachowało jeszcze obyczaje pochodzące z okresu, kiedy były podkrakowskimi wsiami. Są one przekazywane z pokolenia na pokolenie jako niematerialne dziedzictwo regionu. Należą do nich obchodzone rok rocznie dożynki – osiedlowe i dzielnicowe, ale nie tylko.

Do podmiejskich tradycji ciągle żywych w Nowej Hucie należy również specjalizowanie się poszczególnych osiedli w uprawie konkretnych warzyw (np. osiedle Branice słynie z ziemniaków i dyń), wspólne kiszenie kapusty czy darcie pierza (os. Wolica), jak też rękodzieło związane ze zdobieniem domostw (jak np. bibułkowe kwiaty czy wiszące ozdoby ze słomy). Popularne jest też wspólne gotowanie czy pieczenie świątecznych potraw, które odbywa się w prawie każdym z klubów Ośrodka Kultury Kraków-Nowa Huta.

Do rzadszych tradycji należą z kolei zaadoptowany do warunków wsi podkrakowskiej „Babski comber” co rok odbywający się w Klubie Karino na os. Chałupki. Drugą ciekawostką jest poniżej przytoczone zestawienie jeszcze mniej znanych tradycji bożonarodzeniowych i noworocznych, cytowane za albumem „NH70 – społeczność, tradycja i historia” (wyd. Ośrodek Kultury Kraków-Nowa Huta, Kraków 2020, rozdział 11 – „Święta w Nowej Hucie”):

Święta Bożego Narodzenia, pełne dźwięku i koloru, były jedną z licznych okazji dla młodych, którzy chcieli zaprezentować swoje rozliczne talenty. Na Herody – inscenizowaną wędrowną scenkę kolędniczą – młodzi panowie szykowali się nawet miesiąc wcześniej. Próby – aby objąć pamięcią teksty i kolejność zwrotek, a przede wszystkim, aby dobrze zabrzmieć w męskim chórze silnych, donośnych głosów – wywoływały nie lada przejęcie wśród młodych wykonawców. Po wyśpiewaniu kolęd przychodził czas na scenkę – muzyczny teatr świąteczny z bogatym scenariuszem i podziałem na role. Był król Herod, diabeł, kostucha, byli aniołowie – co do tego nikt by się nie pomylił, ponieważ stroje szyło się z wielkim kunsztem. Była to broszka dumnych mam.

Całym tym kolędowaniem rządziła zasada, aby w trakcie obchodzenia gospodarstw nie pominąć żadnego domostwa. Wędrowano więc od gospodarstwa do gospodarstwa, śpiewając wybrane kolędy i czekając na decyzję właścicieli domu. Ci mogli wpuścić lub nie wpuścić kolędników. Jeśli nie wpuszczali, występ kończył się na drobnym upominku, zwykle jadalnym. Jeśli jednak wpuścili, przychodził czas na wystawienie sztuki przed domową publicznością.

Herody stanowiły i stanowią tradycję w całej Nowej Hucie, pielęgnowaną dziś przez uznanych w tej sztuce fachowców. Nowohuccy seniorzy, uzbrojeni w scenariusze sprzed lat, za dość czynią rozśpiewanej tradycji, rok rocznie goszcząc w sąsiedzkich przybytkach, w przebraniach ze swej młodości, odnawianych cierpliwie przez zapobiegliwe żony.

Święta w Nowej Hucie wzbogacał również pewien zagadkowy zwyczaj. Otóż w okresie świąt Bożego Narodzenia – przed Wigilią lub po Pasterce – okoliczni chłopcy, a w zasadzie młodzi kawalerowie, spotykali się przy domach panien na wydaniu aby płatać przy nich figle. Pomysłów było zawsze więcej niż gospodarstw, niemniej do praktyk faworyzowanych z pewnością należało malowanie okien farbą, rozkręcanie parkowanych pod stodołami wozów, skręcanych następnie na ich dachach, wynoszenie z gospodarstw wychodków oraz rozbieranie płotów. Wciąż jednak nieznana jest geneza zjawiska, nie wiadomo też czemu ten zwyczaj miał służyć.

Czy był to rodzaj zalotów, czy raczej dobry pretekst do kreatywnego łobuzowania – na to pytanie nowohucianie odpowiedzi nie znają, niektórzy nawet pierwsze słyszą.

– Ponad 50 lat w Nowej Hucie, a nigdy się z czymś takim nie spotkałam – protestuje nasza rozmówczyni. Pan wtóruje, w jego okolicy również nic.

Ktoś jednak podpowiada: tak zwana psotna noc… Ktoś inny mówi, że nie tylko pannom na wydaniu, bo u nich sami synowie, a okna rok w rok do mycia.

– Z czasem to się stało tradycją, więc już nikt się nie denerwował. Ale po co my to robiliśmy? Na to pani nie odpowiem.

Najciekawsze jest to, że czasem trudno naprawdę wskazać to, co rdzennie podkrakowskie, od tego, co przywędrowało z junakami z innych części kraju, a wpisało głęboko w ten nowohucki patchworkowy folklor – żywy również na osiedlach z wielkiej płyty, czy w labiryncie parku kulturowego „starej” Nowej Huty!

MIRAGE – TO NIE ZŁUDZENIE!

Wedle definicji „miraż” to złudzenie optyczne czyli coś, co z jednej strony można zobaczyć, lecz z drugiej nie istnieje naprawdę… Coś, co wydaje się być prawdziwe, ale jest ulotne i nierzeczywiste. Jednak w Mistrzejowicach nie ma mowy o złudzeniu – Klub Mirage jest prawdziwy, tętni życiem i razem z pozostałymi 12 klubami Ośrodka Kultury Kraków–Nowa Huta działa w nowohuckim środowisku już od ponad 30 lat, będąc rówieśnikiem otaczających go osiedli.

Klub Mirage to przede wszystkim miejsce sąsiedzkie i rodzinne, pełne kultury oraz rozrywki, mogące się pochwalić ofertą skierowaną do odbiorców ze wszystkich grup wiekowych. Organizuje pikniki (w tym słynne „Majówki Mistrzejowickie”), liczne koncerty, spektakle, warsztaty, spotkania z ciekawymi osobami oraz zajęcia kreatywne. Współpracuje ze znajdującą się w tym samym pawilonie Spółdzielnią Mieszkaniową Mistrzejowice – Północ, Radą Dzielnicy XV oraz lokalnymi instytucjami kultury oraz placówkami edukacyjnymi. Słynie z edukacji w zakresie sztuk plastycznych, co zostało utrwalone nawet w napisanej przez nowohuckie dzieci (przy niewielkiej pomocy Łukasza Kraczki) książeczce „Nowohuckie podróże Pana Dyni”.

Przez wiele lat w Klubie odbywały się różnorodne zajęcia muzyczne – grały tu liczne rockowe zespoły młodzieżowe. Działał również zespół dance’owy Mirage. Jego wokalista, niestety nieżyjący już Robert Nowak, został zaproszony przez Zbigniewa Wodeckiego – podczas odwiedzin słynnego artysty w Klubie – do udziału w programie TVN Droga do gwiazd, w którym wystąpił z niemałym sukcesem. Dla młodych ludzi kochających ostre brzmienie organizowane były Festiwale Piosenki Rockowej „Happy Rock”, na których mogli prezentować swoje umiejętności przed większą publicznością. Dla młodzieży, która od muzyki wolała słowo pisane (a właściwie recytowane) organizowane były konkursy recytatorskie „O Wawrzyn Jana z Czarnolasu”.

W historii Klubu pojawia się też ważny wątek teatralny. Przez kilka lat działała tutaj grupa teatralna angażująca młodzież licealną, która z powodzeniem prezentowała spektakle w najróżniejszych miejscach Krakowa. Natomiast dzięki współpracy z Towarzystwem Krzewienia Kultury Fizycznej udało się zorganizować szereg imprez klubowych i plenerowych o charakterze sportowo-rekreacyjnym, przyciągających rzesze dzieci i młodzieży prosto z osiedlowych skwerów i ławeczek, które dzięki udziałowi w licznych konkursach i zawodach miały szanse rozładować złe emocje, a przy okazji pochwalić się swoimi umiejętnościami w zakresie kultury fizycznej.

Działalność Klubu, pomimo ograniczonej powierzchni użytkowej, z roku na rok przybiera coraz szerszy wymiar. Liczne zajęcia dla przedszkolaków mają na celu rozbudzenie zainteresowań dzieci, tak aby mogły realizować swoje pasje oraz uzdolnienia od najwcześniejszych lat. Klub stara się poprzez różnorodne działania zapoznawać najmłodszych z wieloma formami sztuki słowa, dźwięku i obrazu. Zajęcia biblioteczne, wieczory poezji, okolicznościowe programy słowno-muzyczne, nauka gry na instrumentach, zajęcia rytmiczne, taneczne, plastyczno-manualne, wystawy rękodzieła – to tylko niektóre proponowane przez Mirage formy umożliwiające edukację artystyczną. Wspólne zajęcia dla maluchów razem z opiekunami są tą formą działalności, w którą Klub angażuje wiele serca i energii widząc sens i przyszłość w budowaniu więzi oraz dobrych relacji od najwcześniejszych lat. Każdego roku podczas ferii zimowych i wakacji organizowane są też różnorodne zajęcia dla dzieci – artystyczne, ruchowe oraz ciekawe wycieczki. Klub nie tylko poszerza swoją ofertę, ale również wychodzi naprzeciw potrzebom społeczności lokalnej i prowadzi zajęcia w przedłużonych godzinach pracy rodziców.

Coraz częściej uczestnikami zajęć są obcokrajowcy – Włosi, Chińczycy, Amerykanie, a obecnie Ukraińcy nieposługujący się językiem polskim. Nie stanowi to problemu, ponieważ instruktorzy znakomicie radzą sobie w nawiązywaniu kontaktu w języku angielskim.

Hasło przewodnie działań Klubu czyli Mirage – rodzinne klimaty” z każdym rokiem nabiera szczególnej mocy i charakteru. Pracownicy starają się, aby uczestnicy zajęć i wydarzeń czuli rodzinną atmosferę miejsca, w którym edukacja przeplata się ze sztuką, dbałością o wiedzę i zdrowie oraz starają się z udziałem uczestników tworzyć miejsce przyjazne rodzinom.

Przez kilkanaście lat z Klubem związany był mieszkaniec osiedla Bohaterów Września znany nie tylko w Krakowie, ale i w Europie z powodu dokonań malarskich – Kazimierz Machowina (zm. 2015 r.) Nieoceniona pomoc przy organizacji licznych konkursów plastycznych oraz obserwacja jego pracy z dziećmi oraz studentami rysunku Nowohuckiej Akademii Seniora pomogły pracownikom Klubu wykształcić spojrzenie na świat przez pryzmat sztuki i dokonań twórczych. To z inicjatywy pana Kazimierza Mirage nadal regularnie organizuje wystawy malarstwa i fotografii, promując te formy sztuki jako niezwykle wartościowe.

Obecnie w Klubie można zwiedzać wystawę Małgorzaty Winkowskiej pt. „Moja wyobraźnia”, złożoną z obrazów z lat 2019 – 2022, malowanych na płótnie farbami akrylowymi. Jest to kolejna ekspozycja prac tej artystki w Mirage. Po raz pierwszy Klub gościł Jej twórczość na wystawie indywidualnej on – line zatytułowanej „W doborowym towarzystwie” w 2020 roku, kiedy zalewała nas pierwsza fala pandemii. Ukrywaliśmy się w domach, a osłodą w tych ponurach czasów była pogodna i barwna, pełna ciepła i serdeczności malarska opowieść o przyjaciołach artystki oraz wielu niezwykłych ludziach, z którymi miała okazję coś wartościowego i emocjonującego przeżyć. Małgorzata Winkowska ukończyła filologię angielską na Uniwersytecie Jagiellońskim i jest wykładowcą na Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie. Miała czternaście wystaw indywidualnych oraz uczestniczyła w dwudziestu pięciu wystawach zbiorowych. Od 2019 roku należy do Bronowickiego Stowarzyszenia Przyjaciół Sztuk Wszelkich. Jej inspiracją są obrazy artystów takich jak Monet, Klimt, Kandinsky, Picasso, Turner, Gauguin i van Gogh. Maluje głównie akrylami, pokazując świat przez pryzmat własnych spostrzeżeń, refleksji i emocji. Przedstawia pejzaże, świat podwodny, kwiaty, zwierzęta, tworzy też abstrakcje. Najważniejszy jest dla niej kolor, a pomysły czerpie z wycieczek, zdjęć swoich i przyjaciół, filmów, dyskusji ze znajomymi, ale najczęściej z wyobraźni. Obecna wystawa w Klubie Mirage potrwa do września 2022 roku, a uczestnicy drugiej rozgrywki „Nowohuckiego alfabetu” będą mogli ją oglądnąć już 4 czerwca!

Kolorowa, prostokątna praca ukazująca portret pawia. Na pierwszym planie jego długa, gładka i wysmukła ciemnoniebieska szyja zwieńczona głową z koroną z kolorowych piórek. Oczy ciemne, ukośne, ostry dziób skierowany w dół. Tło stanowi rozpostarty ogon pełen barwnych punktów pawich oczek przypominających pąki różyczek. Barwne plany żółci i zieleni walczą na obrazie o dominację z odcieniami niebieskiego oraz pawimi okami w czerwonawych tonach. Autorką obrazu jest Małgorzata Winkowska.

Tajemnice mistrzejowickiej filii – nie tylko dla miłośników książek!

Filia nr 48 Biblioteki Kraków w os. Bohaterów Września 26 już od prawie 40 lat prowadzi działalność kulturalną, uczestniczy w upowszechnianiu wiedzy oraz zapewnia mieszkańcom Nowej Huty – w szczególności z Dzielnicy XV Mistrzejowice – dostęp do materiałów i usług bibliotecznych.

Zbiory tu zebrane to ponad 42 000 woluminów książek, więcej niż 1100 audiobooków oraz aż 300 gier planszowych. Na przełomie 2020 i 2021 roku przeprowadzono kompleksowy remont placówki. Po nim czytelnicy powrócili do na wskroś nowoczesnego wnętrza, w którym mogą korzystać ze strefy dla dzieci, dorosłych oraz czytelni, w której mieści się Centrum Wiedzy o Nowej Hucie oraz Centrum Cyfryzacji Wspomnień.

Biblioteka prowadzi działalność edukacyjną, literacką i wystawienniczą. Organizuje spotkania dla dzieci, młodzieży oraz dorosłych wspierając rozwój intelektualny wszystkich grup użytkowników i podejmując działania na rzecz zwiększenia obecności książki w życiu społecznym. Prowadzi też wyjątkowe działania podnoszące kompetencje czytelnicze, takie jak „Dyskusyjny Klubu Książki” (dla dzieci oraz dla dorosłych), lekcje biblioteczne, tematyczne warsztaty plastyczne i warsztaty dla miłośników gier planszowych. Jest też miejscem, w którym każdy czytelnik ma dostęp do prawdziwych nowości książkowych oraz może zostać uczestnikiem interesujących go zajęć literackich.

Filia nr 48 współpracuje z mieszkańcami Dzielnicy XV oraz z lokalnymi instytucjami kultury, przedszkolami i szkołami, od lat będąc znanym oraz cenionym miejscem na czytelniczej i kulturalnej mapie Nowej Huty.

Pytanie podczas rozgrywki będzie dotyczyło tego, co może zainteresować osobę, która niekoniecznie jest molem książkowym, ale przychodzi do filii jako miłośnik Nowej Huty (a szczególnie etymologii nazw nowohuckich dzielnic). Dokąd uda się taka osoba?

Kilka słów o tegorocznej Jubilatce

Filia nr 56 Biblioteki Kraków (os. Zgody 7) prowadzi działalność kulturalną, uczestniczy w upowszechnianiu wiedzy i kultury oraz zapewnia mieszkańcom Nowej Huty dostęp do materiałów i usług bibliotecznych. Biblioteka składa się z dwóch oddziałów: dla dorosłych oraz dla dzieci i młodzieży. Jej zbiory liczą niespełna 41 000 woluminów książek, ponad 5800 audiobooków oraz prawie 300 gier planszowych.

Ponadto w filii tej działa oddział książki mówionej dla osób słabowidzących i niewidomych. Biblioteka prowadzi nieustannie działalność edukacyjną (w tym w zakresie ekologii), literacką i wystawienniczą. Organizuje spotkania dla dzieci, młodzieży, seniorów, osób g/Głuchych i o innych specjalnych potrzebach. Wspierając rozwój intelektualny wszystkich grup użytkowników, podejmuje działania na rzecz zwiększenia obecności książki w życiu społecznym oraz podnoszące kompetencje czytelnicze poprzez organizowanie wydarzeń takich jak m.in. Noc w Bibliotece, Narodowe Czytanie, Noc Poezji, Nowohucki Dzień Głośnego Czytania, Zajrzyj do Huty, Akcji Cała Polska Czyta Dzieciom czy Tydzień Osób z Niepełnosprawnościami „Kocham Kraków z Wzajemnością”.

Filia nr 56, będąca jednym z licznych oddziałów partnera projektu, Biblioteki Kraków, jest wyjątkowym miejscem z historią. Już od 60 lat współpracuje z mieszkańcami Nowej Huty, z lokalnymi instytucjami kultury oraz z ośrodkami szkolnymi na terenie nowohuckich osiedli. Działając niestrudzenie od sześciu dekad jest znanym i cenionym miejscem na mapie Nowej Huty.

Nasze pytanie do Was dotyczy dokładnej daty „urodzin” filii nr 56 Biblioteki Kraków. A odpowiedź na nie odnajdziecie (w sposób dosłowny!) już w najbliższą sobotę, 7 maja, podczas pierwszej tegorocznej rozgrywki „Nowohuckiego alfabetu”!